<?xml version="1.0" encoding="iso-8859-2"?>
<rss version="2.0">
<channel>
<title>Turystyka w polskich górach</title>
<link>http://www.gory.pun.pl</link>
<description></description>
<language>pl</language>
<docs>http://backend.userland.com/rss</docs>
<item>
<title></title>
<link>http://www.gory.pun.pl/viewtopic.php?pid=90#p90</link>
<guid isPermaLink="false">90@http://www.gory.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[Nazwa polska: Starorobociański Wierch <br />Nazwa słowacka: Klin<br />Wysokość wierzchołka: 2176 m.n.p.m.<br /><br /><br />Położenie: Starorobociański Wierch jest najwyższym szczytem polskiej części Tatr Zachdonich i piątym pod tym względem w całym tym paśmie. Wznosi się w głównej grani ok 12,4 km na zachód od Przełęczy Liliowe. Kulminuje nad dolinami: od północy - Starej Roboty, od południowego - wschodu nad Gaborową (Gaborova dolina), zaś od południowego - zachodu nad Zadnią Raczkową (Zadna Rackova dolina), z tymże dwie ostatnie znajdują się już na Słowacji. Najbliższymi sąsiadami Starorobociańskiego Wierchu są: na pn-zach. Kończysty Wierch (1,2 km; (+) 174 m), a w pn-wsch. najwyższy z Siwych Turni - Siwy Zwornik (0,9 km (+) 211 m). Od pierwszego z wyżej wymienionych Starorobociański oddziela Starorobociańska Przełęcz, mylnie nazywana po słowacku - Rackovo Sedlo. Na pd-wsch stokach znajdują się Gaborowe Stawy. Przez opisywany tu szczyt przebiega polsko-słowacka granica państwowa<br /><br />Historia nazewnictwa: Kiedyś, w XVIII w. używano dla niego po prostu nazwy Szczyt o czym świadczą dokumenty górnicze z przełomu XVIII/XIX w. oraz mapa z 1780 r., gdzie nazwano go Scyt. W XIX w. natomiast (1821 lub 1823 r.) - również na mapie - pojawiła się nazwa Starorobocianski Szyt. Pochodzi ona od Hali Starej Roboty, ponad którą wydobywano kruszce. Prawdopodobnie był to jeden z pierwszych tego typu przybytków w Tatrach o czym świadczy przymiotnik &quot;stara&quot;. Starorobociański Wierch to jeden z nielicznych przykładów szczytów, których nazwa słowacka jest inna od polskiej. Brzmi ona Klin. Jej geneza wiąże się z tym, iż masyw Starorobociańskiego Wierchu jak klin wbija się między doliny: Zadnią Raczkową i Gaborową, oddzielając je od siebie <br /><br />Historia zdobywania: Jak wszystkie szczyty Tatr Zachodnich Starorobociański Wierch został zdobyty między XVI, a XVII w. czyli w okresie początkowej eksploracji Tatr. Dokonał tego prawdopodobnie anonimowy zbójnik, pasterz, przemytnik lub zielarz. Od 1766 r. rozpoczęto na północnej ścianie poszukiwać oraz wydobywać drogocennych kruszców. Pierwszym znanym (choć również nie do końca pewnym) wejściem jest to którego dokonał szwedzki botanik Goran Wahlenberg. Udało mu się to w 1813 r. Przy okazji pomierzył wysokość szczytu. Wiadomo natomiast kto po raz pierwszy zdobył Klin zimią. Zrobili to (zbiorowo) narciarze z Zakopiańskiego Oddziału Narciarskiego w 1910 r.<br /><br />Turystyka: Polacy (Słowacy zresztą również) na Starorobociański Wierch dostać się mogą z dwóch stron: z Kończystego Wierchu, bądź z Raczkowej Przełęczy (Gaborovo sedlo). W pierwszym przypadku zajmuje to ok. 40 minut (+ dojście na KOńczysty), zaś w drugim wypadku musimy na to poświęcić 35 minut (+ dojście na Raczkową Przełęcz). Szlak graniowy jest już w pełni słowacki, choć oczywiści dla Polaków dostępny. Obie trasy przedstawiają znikome trudnosci orientacyjne i techniczne. Są natomiast (razem z dojściami) bardzo długie. Warto natomiast się poświęcić, gdyż z racji wysokości widok z wierzchołka jest piękny oraz rozległy. <br /><br />Czy wiesz, że... ?:... gdzieś w okolicach wierzchołka ukryty jest podobno skarb Wojciecha Matei. Słynny zakopiański bajarz ludowy - Jan &quot;Sabała&quot; Krzeptowski, twierdził, że &quot;wie ka są skowone, ale nie moze pedzieć bo był psysingony&quot;.]]></description>
<pubDate>PoniedziaĹek 22 KwiecieĹ</pubDate>
<comments>PoniedziaĹek 22 KwiecieĹ</comments>
</item>
<item>
<title>RYSY</title>
<link>http://www.gory.pun.pl/viewtopic.php?pid=89#p89</link>
<guid isPermaLink="false">89@http://www.gory.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[Nazwa polska: Rysy<br />Nazwa słowacka: Rysy<br />Wysokość wierzchołka: 2503 mnpm (główny), 2499 (NW), 2473 (SE)<br /><br /><br />Położenie: Najwyższy punkt Polski jest w rzeczywistości szczytem trójwierzchołkowym. Ten o kocie 2499 mnpm jest wierzchołkiem pn - zach, a przezeń przebiega granica państwowa między Polską, a Słowacją. Centralny szczyt liczy sobie 2503 mnpm i jest najwyższy w masywie, najniższy jest zaś pd - wsch - ok. 2473 metrowy. Dwa ostatnie są już w pełni słowackimi wierzchołkami. Na liście (ogólnotatrzańskiej) pod względem wysokości wierzchołki zajmują pozycje - 15 (2503), 16 (2499) i 22 (2473). Długość granii w której &quot;wyrastają&quot; wynosi 300 m i położona jest w grzbiecie głównym. Kulminują one w jej 9,7 km, licząc od Przełęczy Liliowe, natomiast odległość od Przełęczy pod Kopą wynosi 14,3 km. Rysy wznoszą się nad trzema dolinami tj. nad Ciężką (Ceska Dolina) i Mięguszowiecką (Mengusovska Dolina) - od strony słowackiej, zaś w polskiej części jest to Dolina Rybiego Potoku. Rysy są zwornikiem dla dosyć długiej, biegnącej w kierunku pn-wsch (drugiej pod tym względem w polskich Tatrach) bocznej granii tzw. Żabiej, w której kulminuje m.in. Wielki Żabi Szczyt. Najbliższymi sąsiadami Rysów są: w zach granii - Żabi Koń (630 m (+) 210 m), w pd-wsch Wysoka (1 km (-) 45 m), a w pn - wsch Niżne Rysy (480 m (+) 75 m). Od tych szczytów Rysy oddzielają odpowiednio: Żabia Przełęcz, Przełęcz Waga (Sedlo Vaha) oraz Przełęcz pod Rysami. <br /><br />Historia nazewnictwa: U Rys, zresztą jak u większości szczytów tatrzańskich nie można jednoznacznie stwierdzić skąd pochodzi nazwa góry. Pewne jest natomiast kto ją wprowadził - górale z Galicji. Istnieją trzy wersje. Pierwsza mówi, iż pochodzi od słynnego, zawsze wypełnionego śniegiem żlebu, który wygląda jak &quot;rysa&quot; na ścianie. Drugą wersję sugeruje znakomity znawca Tatr śp. Witold H. Paryski w &quot;Wielkiej Encyklopedii Tatrzańskiej&quot;. Napisał tam, że rysy były w ścianie (bardziej widocznych znad Morskiego Oka) Niżnich Rys, które wówczas nazywano Rysami. Później nazwę tą przeniesiono na wyższy szczyt, zaś pierwszemu dodano przymiotnik &quot;Niżne&quot; (wadliwy gwarowo zresztą). Ciekawe jest natomiast przetłumaczenie nazwy na język słowacki. Otóż tam &quot;rysy&quot; to liczba mnoga od rysia, więc nazwa w tłumaczeniu na polski brzmiałaby Rysi Szczyt, albo Rysie <br /><br />Historia zdobywania: Na początku XIX wieku pisano, iż Świnica jest najwyższym szczytem tzw. Tatr Nowotarskich, później zaś to samo twierdzono o Mięguszowieckim Szczycie Wielkim. W tym pojedynku udziału nie brały Rysy, dla których ustalona wówczas wysokość wynosiła 2336 mnpm. Jednak ci którzy zaczęli wychodzić wyżej niż Morskie Oko dostrzegli wybitność Rys, więc szybko skorygowano błędne pomiary. Nie wiadomo kto jest pierwszym zdobywcą szczytu, pierwszym znanym jest natomiast Węgier Ede Blasy z anonimowym przewodnikiem, pochodzącym ze Stwoli. Udało im się to 30 lipca 1840 r (biorąc pod uwagę tatrzańskie warunki dosyć szybko) od stony słowackiej. Również znad Popradzkiego Stawu swą wędrówkę zaczęli pierwsi zdobywcy Rys w zimie: rodak Blasy'ego - Theodor Wundt oraz spiszak Jakob Horway w 1884 r. Na wsch ścianie aktywna działalność taternicka. <br /><br />Turystyka: Rysy z racji korzystnego położenia (niemal w centrum Tatr Wysokich, rozległy widok na Tatry Zachodnie oraz całe Tatry Bielskie) są chętnie odwiedzane. Do zwiedzania udostępniony jest jedynie &quot;polski&quot; wierzchołek - NW. Jest to jednocześnie najwyżej położone miejsce w Tatrach, na jakie wiedzie znakowany szlak, a więc już z tego względu należy się dobrze przygotować na wycieczkę. Rysy są osiągalne z dwóch stron: znad Morskiego Oka (4 h) oraz z Popradzkiego Stawu (6 h). Od strony polskiej trudności są znaczne, a łączna długość łańcuchów wynosi ok. 400 m. Natomiast idąc ze Słowacji łańcuchów jest mniej, a wejście pomimo że dłuższe mniej uciążliwe. Kolor szlaku z obu stron czerwony. Pod wierzchołkiem sezonowe przejście graniczne (1 VI - 30 IX). Na Rysach w 2003 r. zdarzyła się największa w historii Polski tragedia tatrzańska. Pod zwałami lawiny zgineło ośmioro uczniów z tyskiego liceum. Na szczycie byli m.in. S.Żeromski, M. Skłodowska - Curie oraz W.I. Lenin (co upamiętniała tablica niszczona przez polskich taterników. <br /><br />Czy wiesz, że...?: Schronisko Chata pod Rysami położone na ich pd-zach stoku jest najwyżej położonym schroniskiem w Tatrach ?]]></description>
<pubDate>PoniedziaĹek 22 KwiecieĹ</pubDate>
<comments>PoniedziaĹek 22 KwiecieĹ</comments>
</item>
<item>
<title>MIEDZIANE</title>
<link>http://www.gory.pun.pl/viewtopic.php?pid=88#p88</link>
<guid isPermaLink="false">88@http://www.gory.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[Nazwa polska: Miedziane<br />Nazwa słowacka: brak<br />Wysokość wierzchołka: 2233 m.n.p.m.<br /><br /><br />Położenie: Jest to wybitny szczyt położony w bocznym grzbiecie, odgałęziającym się na pn-wsch. ze Szpiglasowego Wierchu. Kulminuje w jego 0,8 km., będąc zarazem najwyższym szczytem tejże grani. Wznosi się nad dolinami: za Mnichem oraz Pięciu Stawów Polskich. Miedziane jest zwornikiem dla trzeciorzędnej grani bocznej Miedzianego Kostura, która odchodzi ku pn-zach. W pn-wsch. grani Miedzianego położone są natomiast małe iglice skalne zwane Kieszonkowymi Turniami. Najbliższymi sąsiadami opisywanego tutaj szczytu są: na pn-wsch. --&gt; Opalony Wierch (1,1 km; &lt;+&gt; 118 m.), na pd-zach. --&gt; Szpiglasowy Wierch (0,9 km; &lt;+&gt; 61 m.), zaś na pn-zach. --&gt; Miedziany Kostur (0,5 km; bd.). Od tychże szczytów Miedziane oddzielają odpowiednio: Marchwiczna Przełęcz oraz Szpiglasowa Przełęcz, zaś trzecia z nich nie ma nazwy. Szczyt w całości położony na terenie Polski.<br /><br />Historia nazewnictwa: Miedziane (podobnie jak inne szczyty bocznej grani w której się wznosi, czyli Opalony i Szpiglasowy Wierch) posiadają nazwę pochodzenia górniczego. Otóż jego zbocza obfite są w żyły pegmatytowe. Z tego też względu wydobywano na tych terenach miedź. Stąd właśnie pochodzi nazwa. Nadana została wówczas gdy hawiarstwo na dobre się na tych terenach przyjęło, czyli ok. XVIII w.<br /><br />Historia zdobywania: Miedziane było zdobywane już od ok. XVIII w., czyli po otwarciu kopalń na tym terenie. Możliwe jest jednak, iż hawiarzy ubiegł jakiś anonimowy pasterz bądź zielarz. Pierwsze pewne wejście miało miejsce w XIX w., a jego autorem był krakowski botanik Franciszek Herbich. Dokonał tego w 1832 r., a wycieczka miała charakter naukowy. W powszechnym przekonaniu z wierzchołka roztacza się piękny widok. W latach 1894 - 96 próbowała przenieść go na płótno grupa malarzy. Jednak gigantyczny (115 m. szerokości i 16 m. wysokości) obraz po trzech latach wystawiania go w Warszawie nie spodobał się oglądającym i w 1899 r. został pocięty, tak aby nabywcy mogli ponownie wykorzystać płótno<br /><br />Turystyka: Od 1956 r. szczyt wyłączony z użytkowania turystycznego, wszak utworzony tu został ścisły rezerwat przyrody. Można jednak uprawiać tu taternictwo. Wschodnimi stokami przebiega popularna &quot;Ceprostrada&quot; na Szpiglasową Przełęcz toteż zdarzyło się już tu kilka wypadków śmiertelnych. M.in. w zimie 1996 r., kiedy to niedaleko Kieszonkowych Turni, zeszła lawina na zawsze grzebiąc 4 osoby. Z wierzchołka jeden z najpiękniejszych widoków w Tatrach (patrz Historia zdobywania).<br /><br />Czy wiesz, że... ? Miedziane to jedna z największych ostoi kozic w całych Tatrach !]]></description>
<pubDate>PoniedziaĹek 22 KwiecieĹ</pubDate>
<comments>PoniedziaĹek 22 KwiecieĹ</comments>
</item>
<item>
<title>KRZESANICA</title>
<link>http://www.gory.pun.pl/viewtopic.php?pid=87#p87</link>
<guid isPermaLink="false">87@http://www.gory.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[Nazwa polska: Krzesanica<br />Nazwa słowacka: Kresanica<br />Wysokość wierzchołka: 2122 mnpm.<br /><br /><br />Położenie: Krzesanica to najwyższy szczyt pasma Czerwonych WIerchów. Jest zarazem czwartą pod względem wysokości górą w polskiej części Tatr Zachodnich. Wznosi się nad trzema dolinami: od południa nad Tomanową Doliną Liptowską (Tomanovską Doliną). W Polsce natomiast jej ściany opadają ku Dolinie Mułowej, wsch. stoki zaś do Litworowej. Odchodzą odeń dwie granie. Wschodnia ku Małołączniakowi (1,1 km; (+) 30 m), zaś zachodnia do Ciemniaka (500 m; (+) 30 m.). Od tychże szczytów Krzesanicę oddzielają odpowiednio Mułowa Przełęcz i Litworowa Przełęcz. Największe w całych Tatrach skupisko dużych jaskiń. W tym dwie najwspanialsze to Nowa Krzesanicka, oraz Tomanowa Studnia. Obie po słowackiej stronie, lecz i po polskiej jest kilka znaczących. Krzesanica kulminuje w 6,9 kilometrze Granii Głównej Tatr Zachodnich (licząc od Przełęczy Liliowe) oraz w 2,5 kilometrze pasma Czerwonych Wierchów (pomiary z Przełęczy pod Kopą Kondracką). Przez szczyt przebiega granica Polsko-słowacka.<br /><br />Historia nazewnictwa: Nazwa ta ma stricte ludowy charakter (Taniec Krzesany; Nuta krzesana). Północna ściana obrywająca się ku Dolinie Mułowej (200 m. wysokości) jest niemalże, lecz z dużą ilością żlebów i wystających skałek. Górale mówią na takie, iż są skrzesane, Krzesanica oznacza po prostu skrzesaną górę, a nie jak kiedyś sztucznie doczepiano etykietę &quot;nieokrzesaną&quot;. Kiedyś funkcjonowała również nazwa góralska lecz nadana przez &quot;ceprów&quot; - Zadni Upłaz. Wiązało się to z tym, że sąsiedniego Ciemniaka nazywano Czerwonym Wierchem Upłaziańskim, a Krzesanica jako cofnięta zań zwana była Zadnim Wierchem Upłaziańskim, a z czasem Zadnim Upłazem. W ltatch 70 - tych XIX w. przestała istnieć. <br /><br />Historia zdobywania: Krzesanica jak większość szczytów pasma Tatr Zachodnich z powodu pozornej łagodności szczytu została zdobyta w czasach początkowej penetracji Tatr. Została zdobyta zapewne przez jakiegoś anonimowego przemytnika, pasterza czy kłusownika przed 1750 r., a byćm może już nawet w końcu XVII w.. Później wchodzono tam (być może Belszazar Hacquet lub Robert Townson między 1793-94). W 1838 r. wysokość barometrycznie pomierzył geolog Ludwik Zeuschner (w literaturze Tatrzańskiej bardziej znany jako Zejszner). Pod koniec XIX w. początek aktywnego ruchu turystycznego. Na &quot;krzesanej&quot; ścianie (pomimo zakazu TPN) kilka dróg taternickich.<br /><br />Turystyka: Na szczyt można wejść z obydwu grani: od Ciemniaka i od Małołączniaka. Z obu tych szczytów na Krzesanicę biegnie czerwony szlak. Czasy przejść są takie same i wynoszą po 40 min (wg. innych źródeł 20 min, wg. autora strony 30-25 min). Ścieżka ta nie jest w wypadku pogodnego nieba trudna, ciężka orientacyjnie czy niełatwa pod względem technicznym, ale... . No właśnie w czasie pojedynczego nawet obłoku mgły trudności znacznie wzrastają znacznie. Góry się robią trudne orientacyjnie. Należy wtedy wstrzymać marsz i jeśli pogoda nie będzie się długo poprawiać to powinno się wtedy wędrować wzdłuż wypukłości grzbietu bądź próbować zejść na stronę słowacką (południową). Przestrzega się przed próbami zejścia północnymi ścianami. W ten sposób wiele osób poniosło już śmierć. Pierwszy wypadek (osławiona &quot;przygoda' Aldony Szystowskiej) miał miejsce już w 1911 r. Ponadto sporo ofiar śmiertelnych i rannych oraz wiele wypraw ratunkowych. <br /><br />Czy wiesz, że...?: Krzesanica jest najwyższym szczytem wapiennym całych tatr Zachodnich !]]></description>
<pubDate>PoniedziaĹek 22 KwiecieĹ</pubDate>
<comments>PoniedziaĹek 22 KwiecieĹ</comments>
</item>
<item>
<title>Kasprowy Wierch i Giewont</title>
<link>http://www.gory.pun.pl/viewtopic.php?pid=86#p86</link>
<guid isPermaLink="false">86@http://www.gory.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[GIEWONT<br />Nazwa polska: Giewont<br />Nazwa słowacka: - <br />Wysokości wierzchołków: 1894 (licząc z krzyżem 1909) m.n.p.m.<br /><br /><br />Położenie: Giewont jest ostatnim szczytem w bocznej grani, odgałęziającej się od Kopy Kondrackiej. Giewont wznosi się w jej 1,6 km. Giewont jest chyba najlepiej widoczną z Zakopanego górą i jest to prawda gdyż wznosi się tylko 3,2 km. od miasta co w porównaniu z innymi tatrzańskimi wierchami jest położony bardzo blisko. Góruje on nad dolinami: Kondratową, Strążyską i Małej Łąki. Giewont jest zwornikiem dla dwóch króciutkich grzbietów o trzeciorzędnym charakterze: Długiego (na wsch.) i Małego Giewontu (na zach.). Giewont sąsiaduje z: od południa - Kopą Kondracką (1,6 km; &lt;-&gt; 111 m.), od zachodu - Małym Giewontem (0,5 km; &lt;+&gt; 166 m.), od wschodu zaś z Długim Giewontem (0,4 km; &lt;+&gt; 27 m.). Od tych szczytów Giewont oddzielają odpowiednio: Przełęcz Kondracka, Giewoncka Przełęcz i Szczerba. Na stokach kilkanaście małych jaskiń i koleb. Jeden z najwybitniejszych wierchów w Tatrach Zachodnich. Szczyt w całości położony po polskiej stronie. <br /><br />Historia nazewnictwa: Giewont jest jednym z nielicznych szczytów Tatr Polskich którego nazwy nie można przyporządkować do jakiejś jednej (bądź nawet kilku) tezy odnośnie jej genezy. Etnografowie wymieniają takich teorii kilka poza dość prawdopodobnymi, narodziło się wiele nonsensownych. Bodaj najbardziej możliwym do zaakceptowania wariantem jest niemieckie pochodzenie nazwy np. Jahe Wand (goła skała) - podobna pod względem fonetycznym do góralskiej, zniekształconej formy &quot;jewont&quot; - czy Gewande (skalista ściana). Dość często przyjmuje się też, iż nazwa pochodzi od nazwiska Gewont lub Giewont (do tej pory w Zakopanem mieszkają przedstawiciele rodu Gąsieniców - Giewontów). Spotkać się można także z propozycją przyjęcia nazwy od wanty (w gwarze góralskiej usypisko kamieni). Natomiast kompletną abstrakcją wydaje się być pochodzenie &quot;imienia&quot; od rycerza o nazwisku Giewont, który zginął w tym rejonie. Pierwsze zapiski nazwy pochodzą z XVI w. i brzmią &quot;Gyewant&quot;. Inna popularna nazwa - &quot;Śpiący rycerz&quot;.<br /><br />Historia zdobywania: Dokumenty w których Giewont pojawia się po raz pierwszy mówią o zarzuconej w tym miejscu kopalnii. Musiała zatem ona być w tym miejscu przez XVI w. Wielce prawdopodobne wydaje się więc, iż jej pierwszym zdobywcą był jakiś anonimowy górnik. Nie możemy jednak zapomnieć iż Giewont kusił swą północną ścianą, toteż pierwszym któremu udało się wejść na jego wierzchołek mógł być młodzieniec z Zakopanego bądź okolic. Moźliwe jedt też, że pierwszym zdobywcą był pasterz, zielarz, poszukiwacz skarbów, czy przemytnik. Pierwszymi znanymi z nazwiska osobami które zdobyły Giewont są: botanik - Franciszek Herbich oraz przyrodnik krakowski - Aleksander Zawadzki. Ich wycieczka miała zapewne charakter naukowo - poznawczy i miała miejsce w 1930 r. Pierwszymi zdobywcami Giewontu zimą byli Mariusz Zaruski, z towarzyszami. Udało im się to 3 I 1904 r. Z innych ważnych dat dotyczących zdobywania Giewontu warto wymienić datę sforsowania ponad 600 metrowej północnej ściany (1906 r., zimowe - 1956 r.). Pierwszym szlakiem prowadzącym na Giewont była wytyczona przez dr. Michała Kirkora linia przechodząca północną ścianą. Trakt ten wiódł jednak po trudnym terenie więc z czasem go zlikwidowano, do dziś jednak w ratowniczej nomenuklaturze zachowała się nazwa &quot;Żleb Kirkora&quot;. Giewont był często odwiedzany przez znane osoby. Wymienić tu można choćby Ludwika Zejsznera, Tytusa Chałubińskiego czy Witkacego. W 1900 r. na wierzchołku zamontowano żelazny krzyż o wysokości 15 m. (najwyższy w całych Karpatach). Były prowadzone próby podświetlenia go w nocy, jednak spęzły na niczym. Na szeroką skalę zakrojona działalność taternicka (pomimo zakazu TPN), zwł. na północnej ścianie. <br /><br />Turystyka: Jest to drugi (po Kasprowym Wierchu) najczęściej odwiedzany szczyt Tatr, na Giewont prowadzi jednak tylko jeden szlak (niebieski) z Przełęczy Wrótka, często nazywanej też Piekiełkiem. Teoretycznie powinien on zająć 10 - 15 min., jednak w praktyce ma to się nieco inaczej. Zwłaszcza w słoneczne dni kolejki na wierzchołek są kilkusetmetrowe, a na wejście czeka się często nawet do 2 h. Do przełęczy dojść można z Przełęczy Kondrackiej (na nią z Hali Kondratowej, bądź Kopy Kondrackiej) - ok. 25 minut (1,5 h, 40 min.) lub z Przełęczy w Grzybowcu - co zajmuje jakieś 2 h 15 min. Deniwelacja w pierwszym przypadku wynosi ok. 170 m., zaś w drugim ~ 600 m. Szlaki te pod względem technicznym są łatwe i dość bezpieczne. Trafnie podsumował to jednak p. Michał Jagiełło w książce &quot;Wołanie w górach&quot; - &quot;Giewont to najłatwiejsza góra, która pochłonęła najwięcej ofiar&quot;. I niestety jest to prawdą. Nie ma w całych Tatrach góry z której TOPR-owcy musieliby znosić więcej razy zwłoki. Przyczyny są od lat te same: przebywanie na wierzchołku w czasie burzy (krzyż przyciąga pioruny), niedostosowanie ubioru do warunków oraz próby wejścia/zejścia północną ścianą. <br /><br />Czy wiesz, że...?... po odzyskaniu przez Polskę niepodległości w 1918 r., grupa zapaleńców uznała że &quot;Śpiący Rycerz&quot; jest podobny do Jóżefa Piłsudskiego, lecz chcąc to jeszcze bardziej uwiarygodnić zamierzali podłożyć dynamit w niektóre miejsca tak by Giewont był kamiennym wizerunkiem &quot;Wodza&quot;!]]></description>
<pubDate>PoniedziaĹek 22 KwiecieĹ</pubDate>
<comments>PoniedziaĹek 22 KwiecieĹ</comments>
</item>
<item>
<title>CUBRYNA</title>
<link>http://www.gory.pun.pl/viewtopic.php?pid=85#p85</link>
<guid isPermaLink="false">85@http://www.gory.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[Nazwa polska: Cubryna<br />Nazwa słowacka: Čubrina<br />Wysokość wierzchołka: 2376 m.n.p.m.<br /><br /><br />Położenie: Cubryna to jeden z najwyższych (6 miejsce) szczytów w Polsce, ale poprzez bliskość Mięguszowieckiego Szczytu Wielkiego mało wybitny. Wznosi się nad dolinami: Rybiego Potoku w Polsce i Piarżystą (Temnosmrecinska) oraz Mięguszowiecką (Mengusovska) na Słowacji. Kulminuje w 6,9 km. grzbietu głównego Tatr Wysokich (licząc od Przełęczy Liliowe). Po północnej stronie szczytu położone są trzy tarasy z wiecznie zalegającym tam śniegiem. Zwane są one Galeriami: Wielką, Małą i Zadnią. Ponadto u podnóża znajduje się Mały Kocioł Mięguszowiecki. Cubryna jest zwornikiem dla odchodzącej ku pd.-zach., najdłuższej i najbardziej rozgałęzionej grani bocznej w całych Tatrach, zwanej potocznie Grupą Krywania. Na szczycie skręca również (na pd-zach), biegnący dotąd granią główną Główny Europejski Dział Wód (między zlewiskami Morza Bałtyckiego i Czarnego). Na północnym stoku trzy małe, nienazwane jaskinie. Cubryna wysyła trzy granie: pn-zach. ku Zadniemu Mnichowi (0,25 km; &lt;+&gt; 204 m.), pd-wsch. ku Mięguszowieckiemu Szczytowi Wielkiemu (0,5 km; &lt;-&gt; 52 m.) oraz pd-zach. ku Koprowskiemu Szczytowi (0,75 km; &lt;+&gt; 13 m.). Od tychże szczytów Cubrynę oddzielają odpowiednio: Przełączka pod Zadnim Mnichem, Hińczowa Przełęcz oraz Skrajna Piarżysta Przełęcz (Temnosmrecinske sedlo). Przez wierzchołek przebiega polsko-słowacka granica państwowa. Szczyt ten to również miejsce styku trzech historycznych krain: Podhala, Spisza oraz Liptowa.<br /><br />Historia nazewnictwa: Cubryna posiada jedną z najstarszych nazw w Tatrach. Pochodzi ona z okresu wędrówek Wołochów, czyli około XVI w. Otóż nazwa ta pochodzi od słowa --&gt; &quot;czupryna&quot;, które w gwarze góralskiej brzmi &quot;cupryna&quot;. Zapewne zły zapis fonetyczny kartografów sprawił, iż obecnie używamy takiej formy. <br /><br />Historia zdobywania: Cubryna - zapewne za sprawą swojej nikłej wybitności - nie była pierwszorzędnym celem dla wypraw pierwszych taterników, nie było tutaj również szlaku przemytniczego, a &quot;polowace&quot; oraz pasterze raczej się tu nie zapuszczali. Dlatego też prawdopodobnie pierwsze znane wejście jest pierwszym wejściem w ogóle. Dokonał tego w 1884 r. profesor historii UJ --&gt; Karol Potkański, wraz z kilkoma przewodnikami. Zimą zaś jako pierwsza na kopułę szczytową Cubryny, weszła grupa kilku taterników węgierskich. Miało to miejsce w styczniu 1913 r. Masyw Cubryny jest interesujący dla taterników ze względu na Galerie. Ciekawe drogi taternickie, głównie od strony Morskiego Oka. <br /><br />Turystyka: Na Cubrynę nie prowadzi i nigdy nie prowadził żaden znakowany szlak turystyczny. Chętni do jej zdobycia mogą to uczynić wraz z licencjonowanym przewodnikiem tatrzańskim. Trasa wiedzie z Morskiego Oka, przez Hińczową Przełęcz, aż na wierzchołek. Widok ciekawy, ale średnio-rozległy, gdyż panoramę na wschodnią stronę zasłania masyw Mięguszowieckich Szczytów. Kilka wypadków śmiertelnych. M.in. upadek z Wielkiej Galerii Cubryńskiej, angielskiej alpinistki Ruth Hale (1937 r.) <br /><br />Czy wiesz, że... ? Według niektórych geologów i tatroznawców na Cubrynie znajdowała się mała kopalnia antymonitu !]]></description>
<pubDate>PoniedziaĹek 22 KwiecieĹ</pubDate>
<comments>PoniedziaĹek 22 KwiecieĹ</comments>
</item>
<item>
<title></title>
<link>http://www.gory.pun.pl/viewtopic.php?pid=84#p84</link>
<guid isPermaLink="false">84@http://www.gory.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[Wycieczka średnio-trudna, wymagająca jednak górskiego obycia. Trudniejsze partie ubezpieczone przez łańcuchy. Widoki bardzo ładne i nadzwyczaj rozległe na całej drodze.<br />Wędrówkę zaczynamy z Kasprowego Wierchu, gdzie najlepiej dostać się kolejką linową. Spod jej budynku kierujemy się na wschód, czerwonym szlakiem. Na początek obchodzimy 3 skalne mało wybitne czuby, a następnie wspinamy się na skalisty wierzchołek Beskidu. Później znów mijamy parę czub i już jesteśmy na Przełęczy Liliowe (dochodzi tutaj zielony szlak z Hali Gąsienicowej). Ścieżka pnie się teraz zakosami na Skrajną Turnię. Wcześniej jednak przechodzimy przez mało wybitny garb o kocie 2024 m.n.p.m. Niedługo potem trawersujemy po prawej stronie wierzchołek w/w szczytu. Następnie schodzimy na Skrajną Przełęcz, a potem obchodzimy bokiem Pośrednią Turnię, by po kilku minutach znaleźć się w siodle Świnickiej Przełęczy. Nieco przed nią wśród skał dochodzi czarny szlak z Doliny Gąsienicowej. Z niej wspinamy się stromo (nachylenie zbocza ok. 70 stopni). Z początku środkiem ściany, a później jej prawą stroną. Na tym etapie powinniśmy się trzymać ściśle szlaku, niestety w skałach łatwo go zagubić. Po przejściu na stronę Dol. Walentkowej (ok. 20 min. od Świnickiej Przełęczy) pierwszy łańcuch. Dzięki niemu wychodzimy na skalną półkę. Od tego momentu perć jest wyraźniejsza - idziemy blisko ściany wierzchołka NW. Parę minut później skręcamy ostro w prawo i przy pomocy łańcucha obniżamy się o ok. 20 m. po skalnej półce na południe, a następnie przechodzimy przez wcięcie w grzędzie zwane Wrótkami (łańcuch). Stąd po raz pierwszy ukazuje się wierzchołek główny, który - aż do końca wyprawy - trawersujemy po prawej jego stronie. Kierujemy się prosto i za pomocą łańcucha wspinamy się na następne piętro. Po paru minutach zakręcamy ostro w lewo i idziemy rynną (przy jej końcu dochodzi szlak z Zawratu) po czym przechodzimy za pomocą łańcucha przez gładką skałę. Jest to najtrudniejszy moment na szlaku, ale kilka metrów wyżej jest już wierzchołek. Wspaniałe widoki na całe Tatry, a zwłaszcza na Zachodnie!]]></description>
<pubDate>PoniedziaĹek 22 KwiecieĹ</pubDate>
<comments>PoniedziaĹek 22 KwiecieĹ</comments>
</item>
<item>
<title></title>
<link>http://www.gory.pun.pl/viewtopic.php?pid=83#p83</link>
<guid isPermaLink="false">83@http://www.gory.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[Wycieczka łatwa, jednak (zwł. w górnych jej partiach) nużące podejście. Wynagradzają go jednak ładne widoki na Dolinę Gąsienicową i jej otoczenie oraz na jeziora z systemu Zielonej Doliny Gąsienicowej. Deniwelacja wynosi 400 m.<br />Marszrutę rozpoczynamy spod schroniska &quot;Murowaniec&quot;. Idziemy stamtąd prosto, za znakami żółtymi, na początku niemal poziomą ścieżką. Po 2 minutach rozstaj szlaków - w lewo odchodzi niebieski ku Zawratowi. Ścieżka (zbudowana z nieco wyślizganych kamieni) wznosi się poziomo błądź pod niewielkim kątem. Następnie po kamieniach przekraczamy płytki potok. Ścieżka wznosi się nieco stromiej, a my po lewej stronie mijamy jeziora: Samotniak oraz Dwoiśniak, zaś wcześniej po prawej Jedyniaka. Trochę dalej w lewo odchodzi czarny szlak na Świnicką Przełęcz. Od tego miejsca obok żółtych znaków malowane są również zielone, których powinniśmy się trzymać aż do samej przełęczy. Tuż przed Kolejką Linową &quot;Kocioł Gąsienicowy&quot; w prawo odchodzą żółte znaki na Kasprowy Wierch. My przechodzimy pod wyciągiem, a następnie się nieco obniżamy. Od tego momentu ścieżka wznosi się pod kątem 40 stopni. Po ok. 15 minutach obchodzimy po lewej niewielką skalną czubę, a po kolejnych 15 trawersujemy opadające na pd-wsch. ramię Beskidu. Obniżamy się, a następnie przez 20 minut wspinamy się zakosami, stromą percią. Potem pozostaje nam minąć wychodnię skalną i wychodzimy na szeroką, lecz płytką Przełęcz Liliowe. Widoki m.in. na masyw Świnicy, Krywania oraz na Tatry Zach. Z Liliowego skierować się możemy na zachód, ku Kasprowemu Wierchowi (25 min.) lub na wsch. w kierunku Świnicy (1 h. 20 min.).]]></description>
<pubDate>PoniedziaĹek 22 KwiecieĹ</pubDate>
<comments>PoniedziaĹek 22 KwiecieĹ</comments>
</item>
<item>
<title></title>
<link>http://www.gory.pun.pl/viewtopic.php?pid=82#p82</link>
<guid isPermaLink="false">82@http://www.gory.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[Dolina Kościeliska<br />To niezwykle popularna tatrzańska dolina. Na tyle popularna i znana, że właściwie nie ma powodów by zachęcać do jej odwiedzania. Wszędzie można znaleźć dokładne opisy szlaku poprowadzonego jej dnem od Kir do Schroniska na Hali Ornak. Nie ma też kłopotów z obejrzeniem licznych fotografii. <br />Może więc warto by dać temu pięknemu miejscu chwilę oddechu od nadmiaru turystów? <br />Może? ...<br />Ale pewnie nie w ten sposób jak próbują tego dokonać władze TPN.<br />- Wycieczki grupowe na różne sposoby, szczególnie w Dolinie Kościeliskiej, nagabywane są do zatrudnienia i opłacenia przewodnika, mimo, że schronisko &quot;Ornak&quot; (zwykle koniec większości wycieczek) znajduje się zaledwie na wys.1100m. Nie chodzi chyba o bezpieczeństwo - bezpieczniej tu przecież niż w Łodzi na niejednej ulicy!<br />- Przy schodzeniu z Jaskini Mroźnej ( też 1100 m) już kilkakrotnie widziałem upominanych i spisywanych przez pracowników TPN organizatorów wycieczek za to, że prowadzili tam grupę bez przewodnika. Sam też zostałem już raz w ten sposób &quot;pouczony&quot;. <br />Ośmielam się więc pytać, kto w tym momencie szkodzi i komu? Czy kierownik grupy, której wszyscy uczestnicy (10 - 15 osób) mają stosowne do chodzenia po górach buty i ubranie? Czy może raczej Pan Przewodnik, prowadzący grupę 30 - 40 osobową (bardzo często też dorosłych), w której kilka - kilkanaście osób jest w sandałach lub tenisówkach, albo ... półbutach? <br />Jaki to jest przykład dla młodzieży, nie mówiąc o bezpieczeństwie?<br />A czy nie prościej i z większym skutkiem byłoby wycofywanie z trasy lub nie wpuszczanie na szlak ludzi w nieodpowiednim obuwiu?&nbsp; Ile to korzyści by przyniosło?&nbsp; Żadnych dodatkowych kosztów! I szlaki byłyby mniej zatłoczone!<br />Pozostawiając to pod rozwagę... proponuję popatrzeć na fotografie przedstawiające miejsca do których nie wszyscy turyści trafiają spacerując Doliną Kościeliską..]]></description>
<pubDate>PoniedziaĹek 22 KwiecieĹ</pubDate>
<comments>PoniedziaĹek 22 KwiecieĹ</comments>
</item>
<item>
<title>Czerwone Wierchy</title>
<link>http://www.gory.pun.pl/viewtopic.php?pid=81#p81</link>
<guid isPermaLink="false">81@http://www.gory.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[Na Czerwone Wierchy<br />Jest to odcinek Tatr Zachodnich mniej popularny wśród turystów. I choć wyprawę rozpocząć można nawet z 5 różnych miejsc, to skutecznie zniechęca do niej, w zależności od miejsca startu, długie mozolne podejście lub zejście. Może dzięki temu możemy rozkoszować się nie tylko widokami ale również brakiem tłoku na szlaku. <br />Chcąc zaoszczędzić troszkę na czasie proponuję wjechać na Kasprowy Wierch (1987m) kolejką linową jeszcze przed godziną 7:30. Jest to możliwe, a i przy kasie o tej porze nie ma długiej kolejki! Powietrzna jazda nad lasem i urwiskami na ten szczyt też jest sporą atrakcją. Przy odrobinie szczęścia dostrzeżemy z okien wagonika&nbsp; skaczące po skałach kozice. <br />Czeka nas teraz niezwykle interesujący, piękny krajobrazowo marsz granią nad Doliną Bystrej. W około 1.30 godz. osiągamy Przełęcz pod Kopą Kondracką (1863m). Nie miejsce tu na opisy zachwycających krajobrazów i szczegółów trasy, wszak obiecałem, że nie zamienię tej strony w przewodnik po Tatrach. <br />Marsz, sam w sobie, przez ok.3 godziny grzbietem Tatr Zachodnich , granicą państwa i&nbsp; powyżej 1900m jest niezwykle atrakcyjny i proszę mi wierzyć, mimo braku trudności podnosi poziom adrenaliny. Cieszymy się więc ze zdobycia Kopy Kondrackiej (2005m), Małołączniaka (2096m), Krzesanicy (2122m) i Ciemniaka (2096m).<br />Ze szczytów masywu Czerwonych Wierchów proponuję zejść tzw. Hawiarską drogą i dalej przez Przysłop Miętusi do przystanku PKS na Groniku.<br />Cała wyprawa trwa zwykle 8-9 godzin, przy jej planowaniu pamiętać więc trzeba nie tylko o prowiancie ale i cieplejszym ubraniu (koniecznym w przypadku załamania pogody!). Dobrze mieć też ze sobą, o ile to możliwe, paszport (granica państwa!) i latarkę na wypadek gdyby przygoda na Czerwonych Wierchach nam się nieoczekiwanie przedłużyła.]]></description>
<pubDate>PoniedziaĹek 22 KwiecieĹ</pubDate>
<comments>PoniedziaĹek 22 KwiecieĹ</comments>
</item>
<item>
<title></title>
<link>http://www.gory.pun.pl/viewtopic.php?pid=80#p80</link>
<guid isPermaLink="false">80@http://www.gory.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[Dla wielu osób pobyt w Tatrach kojarzy się z obowiązkowym wejściem na Giewont - symbol Zakopanego. Nie znajdą jednak oni we mnie poparcia do zorganizowania takiej wycieczki.<br />Tłok i kolejki mam na co dzień w mieście, a tu w górach, o ile to możliwe, uciekam od wszystkiego co przypomina stanie w &quot;ogonku&quot; do kasy w hipermarkecie.<br />Pod wpływem usilnych próśb zgadzam się na poprowadzenie tak trasy wycieczki by mieć &quot;śpiącego rycerza&quot; na wyciągnięcie ręki, a przy okazji udowodnić, że mam rację.<br />Na &quot;domiar złego&quot; pogoda ustabilizowała się po obu stronach Tatr i dzień zapowiada się bezchmurny.<br />Wyruszamy od bramki TPN prowadzącej do Doliny Małej Łąki, pięknej tatrzańskiej hali o bujnej roślinności (dziś różowej od rdestu) i otoczonej od wschodu i południa szczytami Giewontu, Przełęczy Kondrackiej i Czerwonych Wierchów. Na skraju Wielkiej Polany (1150m) skręcamy w lewo na Ścieżkę nad Reglami, którą dochodzimy do Przełęczy w Grzybowcu. Można wprawdzie iść dalej dnem Doliny Małej Łąki, ale zaręczam, że z góry widoki są pyszniejsze! Idąc grzbietem Grzybowca podziwiamy piękne widoki na Dolinę Małej Łąki i otaczające ją szczyty Giewontu oraz Czerwonych Wierchów z polodowcowymi kotłami. Dodatkową atrakcją jest skalne żeberko. Po około 2 godzinach osiągamy Wyżnią Przełęcz Kondracką (1780m) . Tu otwiera się nowy widok na Dolinę Kondratową i Tatry Wysokie. Nagle wokół nas pojawia się masa ludzi, gwar i pokrzykiwania kłują w uszy. A rozdeptany w tym miejscu niemiłosiernie szlak i bezmyślność ludzi biwakujących na płatach trawy denerwuje! <br />W lewo na strome zbocze Giewontu pnie się ścieżka - to przyczyna tego rozgardiaszu. Wyżej wzrok nasz zatrzymuje się na ... kolejce ludzi oczekujących na możliwość wejścia na szczyt.<br />Schodzimy jeszcze troszkę w dół na Przełęcz Kondracką (1725m).<br />Po dłuższym odpoczynku ponownie rozpoczynamy krótką (ostatnią w dniu dzisiejszym) wspinaczkę, na Kopę Kondracką (2005m) - cel naszej wycieczki. <br />Teraz już tylko (w otoczeniu wspaniałych widoków) schodzimy przez Przełęcz pod Kopą Kondracką na Halę Kondratową (1335m) -schronisko i dalej przez Kalatówki (1198m)- schronisko, do Kuźnic.]]></description>
<pubDate>Sobota 20 KwiecieĹ</pubDate>
<comments>Sobota 20 KwiecieĹ</comments>
</item>
<item>
<title></title>
<link>http://www.gory.pun.pl/viewtopic.php?pid=79#p79</link>
<guid isPermaLink="false">79@http://www.gory.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[Nad Tatrami ustabilizowała się ładna pogoda... widać, że utrzyma się przez kilka dni. <br />Mamy szczęście! Możemy śmiało wybrać się na całodniową wyprawę z Hali Gąsienicowej&nbsp; przez Dolinę Pańszczycy i Krzyżne do Doliny Pięciu Stawów Polskich. <br />&nbsp; &nbsp;Ta bardzo długa wycieczka, mimo, że nie nastręcza trudności technicznych, zawsze dostarcza mnóstwa wrażeń. Można powiedzieć, że to przyjemny, wysokogórski i ... przy ładnej pogodzie, bez większych trudności spacer. Pamiętać jednak należy, że bardzo długi! Wybierając się nań, musimy być pewni naszej kondycji! Kilkakrotnie odniesiemy wrażenie, że cel oddala się od nas zamiast przybliżać!<br />&nbsp; &nbsp;Tym razem proponuję dojść do Murowańca tzw. drogą transportową, wykorzystywaną do dostarczania zaopatrzenia dla schroniska. Prowadzi ona dnem Doliny Suchej Wody, najdłuższej po Polskiej stronie tatrzańskiej doliny (13km.) parokrotnie przewijając się z jednej strony koryta rzeki na drugą i z powrotem. Zastanawiającą nazwę doliny wytłumaczyć można jej budową geologiczną (przepuszczalnym podłożem), dzięki któremu w wyniku procesów krasowych dolina jest odwadniana podziemnie. Stwierdzono (barwiąc wodę), że woda odprowadzana jest aż w Dolinie Olczyska przez Wywierzysko Olczyskie!<br />&nbsp; &nbsp;Ten niepozorny strumyk, szumiący dziś gdzieś pod głazami leżącymi na dnie doliny, przy wiosennych roztopach lub po kilkudniowych ulewach, potrafi przeobrazić się w straszliwie niszczycielską &quot;bestię&quot; i okazać swą niezwykłą siłę. Pędząca w dół woda wyrywa wtedy drzewa jak zapałki, niesie je wraz z wielkimi, wielotonowymi odłamkami skalnymi i głazami, niszcząc wszystko po drodze. <br />&nbsp; &nbsp;Byłem tu kilka lat temu tuż po takim kataklizmie! Brr...<br />&nbsp; &nbsp;Po około 2 godzinach marszu, mijając po drodze taternickie pole namiotowe, docieramy do Murowańca. <br /> <br />&nbsp; Po krótkim postoju na Hali, żółtym szlakiem, wpierw przedzierając się przez las i kosówkę,&nbsp; po około 1 godzinie osiągamy brzegi Czerwonego Stawku (1654m.n.p.m.), jeziorka leżącego w środkowej części Doliny Pańszczycy.&nbsp; W zależności od pogody przybiera ono różne kształty i wielkość, dzieląc się często w okresie suszy na dwa małe stawki.<br />&nbsp; &nbsp;I oto znaleźliśmy się wśród rumowisk skalnych, gołoborza i wielkich głazów, w sercu &quot;dzikiej&quot; doliny. <br />&nbsp; &nbsp;Wysokie, nagie ściany otaczających szczytów wzmacniają wrażenia i przypominają o&nbsp; potędze gór. W tej ostoi ciszy i spokoju od czasu do czasu da się słyszeć odgłosy spadających kamieni. To dodatkowo potęguje silne doznania i grozę. Spokojnie idziemy dnem doliny między Wielką Koszystą a Żółtą Turnią. Podziwiamy surowe, dzikie, momentami przytłaczające grozą urwiska Buczynowych Turni. Ze zdziwieniem oglądamy wielkie ponad 100 metrowe stożki piargowe usypane u podnóża ścian. Krajobraz zda się ... księżycowy.<br />&nbsp; &nbsp;Teraz ścieżka wznosi się coraz wyżej i wyżej wśród piarżysk (ostrożnie we mgle!) i osiąga przełęcz. To trudniejszy, bo mozolny, odcinek szlaku.<br />Po około 3 godzinach docieramy na Przełęcz Krzyżne (2112m. n. p. m.). <br />Wysiłek nasz zostaje nagrodzony podwójnie.&nbsp; <br />Oto odsłania się przed nami wspaniały widok na&nbsp; Dolinę Pięciu Stawów Polskich. Wprawne oko dostrzeże aż cztery z Pięciu Stawów.&nbsp; <br />Do uszu dociera&nbsp; szum spadającej wody wodospadu Wielkiej Siklawy. <br />Po drugiej stronie Doliny Roztoki widać szlak prowadzący przez Świstówkę do Morskiego Oka...<br />... a za grzbietem Opalonego Wierchu wspaniałą panoramę Tatr Bielskich&nbsp; i Tatr Wysokich z Rysami (2503m.n.p.m.) i Gierlachem (2655m.n.p.m.). <br />Tu z Przełęczy odchodzi w kierunku zachodnim trudny, czerwono znakowany szlak Orlej Perci.<br /><br />Czas na dłuższy odpoczynek... <br />&nbsp; &nbsp; &nbsp;Jeżeli z kondycją wszystko w porządku możemy rozpocząć drugą część naszej wyprawy - przewinąć się przez Przełęcz Krzyżne i zejść w 1,5 godz. do Doliny Pięciu Stawów Polskich (uwaga przy złej pogodzie!) i dalej Doliną Roztoki (ok. 2 godz.) i Palenicę Białczańską do domu. To kolejne 4 -5 godzin marszu prawie cały czas w dół! <br />&nbsp; &nbsp;Przy zejściu, trawersując zbocza Buczynowej Turni a następnie Koziego Wierchu, towarzyszą nam wspaniałe widoki. <br />Nad Przednim Stawem czeka na nas pięknie położone schronisko. Możemy do niego dojść lub od razu skręcić obok Małego Stawu (zielonym szlakiem) w Dolinę Roztoki.<br />&nbsp; &nbsp;Tu obowiązkowo zatrzymamy się przy wodospadzie Wielka Siklawa! Wszak miło jest poczuć na twarzy podmuchy mgiełki wodnej, i podziwiać przeglądające się w kropelkach wody promienie słoneczne - kolorową tęczę! <br />&nbsp; &nbsp;Dalej, już tylko w dół... wzdłuż potoku Roztoki do Wodogrzmotów Mickiewicza i ... asfaltowej drogi (dłużącej się niemiłosiernie), która doprowadzi nas do przystanku PKS i Bus - Palenicy Białczańskiej.]]></description>
<pubDate>Sobota 20 KwiecieĹ</pubDate>
<comments>Sobota 20 KwiecieĹ</comments>
</item>
<item>
<title></title>
<link>http://www.gory.pun.pl/viewtopic.php?pid=78#p78</link>
<guid isPermaLink="false">78@http://www.gory.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[Dla jednych wyprawa przez Kozią Przełęcz (2137m) wydaje się nieosiągalnym marzeniem, dla innych początkiem do taternictwa, lub kolejnym ciekawym wyzwaniem. Są też zapewne tacy, którzy preferują właśnie taki rodzaj wypoczynku - skalną przeprawę z nutką adrenaliny.<br />Wszyscy zgodnie jednak stwierdzą, że jest to wyprawa dla osób dobrze przygotowanych turystycznie, niewrażliwych na przepaści, rozważnych i o dużej pewności ruchów. Dobrze, że mniej popularna od szlaku przez Zawrat, bo dzięki temu nie zatłoczona. Przewodniki zwykle określają ją jako szlak o trudnościach umiarkowanych, dla pokonania którego potrzeba (z dojściem) 9 - 10 godzin.<br />Aby rozpocząć właściwą wspinaczkę trzeba najpierw dotrzeć do Doliny Pięciu Stawów Polskich. Praktycznie jedyna trasa prowadzi przez Dolinę Roztoki. Po drodze mamy więc możliwość podziwiania najpotężniejszego w Polskich Tatrach wodospadu - Wielkiej Siklawy. Przy słonecznej pogodzie połyskującego wspaniałymi barwami tęczy i grzmiącego spadającą z wysokości 70 m wodą.<br />Dalej kolejna uczta dla naszych zmysłów - otoczona szczytami o wysokości powyżej 2000 m -&nbsp; Dolina Pięciu Stawów Polskich oraz&nbsp; zasłana rumowiskiem skalnym górna część Dolinki Pustej.<br />Teraz już tylko: łańcuchy, klamry, poręcze, półki i uskoki skalne, nagłe progi, żleby oraz spadziste urzeźbione płyty. Od czasu do czasu słuchać nawoływania taterników, których dostrzegamy&nbsp; wiszących na linach gdzieś na pionowych ścianach Zamarłej Turni. <br />Kozia Przełęcz to wąziutka szczerbina w skale. Przewijamy się przez nią na stronę Hali Gąsienicowej, do której schodzimy ostrożnie po stromych płytach i rumowisku Dolinki Koziej. Jeszcze tylko cudowne otoczenie Zmarzłego Stawu, kolejny 150 metrowy próg skalny i osiągamy ...Czarny Staw Gąsienicowy, a&nbsp; po następnych 20 minutach - Schronisko Murowaniec.<br />Z bagażem wielu niesamowitych wrażeń i z satysfakcją wracamy na zasłużoną i oczekiwaną obiado-kolację. Będzie na pewno smakować... będzie co wspominać...]]></description>
<pubDate>Sobota 20 KwiecieĹ</pubDate>
<comments>Sobota 20 KwiecieĹ</comments>
</item>
<item>
<title></title>
<link>http://www.gory.pun.pl/viewtopic.php?pid=77#p77</link>
<guid isPermaLink="false">77@http://www.gory.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[Po długiej, całodziennej wycieczce dobrze mieć dzień mniej męczący. Nie oznacza to, że będziemy leżeć plackiem przed chałupą... ale czterogodzinny spacer dobrze nam zrobi. Rozluźni mięśnie a przy okazji dostarczy sporo nowych wrażeń.<br />Wycieczka na mało znaną Sarnią Skałę spełni nasze oczekiwania. Będziemy mieć dużo czasu na podziwianie pięknych widoków, ciekawych form skalnych, wodospadu i rzadkich roślin. <br />A rozpoczniemy w Kuźnicach przy dolnej stacji Kolejki na Kasprowy Wierch. Omijamy łukiem długi wąż ludzi oczekujących na kupno biletu i szeroką bitą drogą, lekko pod górę idziemy w kierunku Kalatówek do tzw. Ścieżki nad Reglami. Po drodze wstąpmy na chwilę zadumy na teren Pustelni św. Brata Alberta. <br />Bez problemu krętą ścieżką, przez urokliwe mostki przewieszone nad urwiskami, malownicze i efektowne uskoki, w lesie, ale z licznymi punktami widokowymi dotrzemy do Czerwonej Przełęczy (1301m). Tu zwykle spacerowicze robią sobie przerwę na kanapkę i herbatę...<br />Z tego miejsca w 10 minut docieramy wśród kosodrzewiny i bujnej roślinności na skalisty szczyt Sarniej Skały (1377m). Ze szczytu&nbsp; roztaczają się piękne widoki na północną ścianę Giewontu&nbsp; z jednej strony i na Zakopane z drugiej, a od zachodu na Tatry Zachodnie. Można dostać oczopląsu od nadmiaru wrażeń wzrokowych.<br />Z Czerwonej Przełęczy szlak sprowadza nas stromo w dół po śliskich (!), gładkich kamieniach (w czasie opadów należy zachować szczególną ostrożność) na polanę Strążyska (ok.1060m). Stąd koniecznie musimy &quot;skoczyć&quot; nad wodospad Siklawica (5 minut), wypić herbatkę... a może i skosztować szarlotki w herbaciarni i Doliną Strążyska wrócić do Zakopanego. Miło było, prawda?]]></description>
<pubDate>Sobota 20 KwiecieĹ</pubDate>
<comments>Sobota 20 KwiecieĹ</comments>
</item>
<item>
<title></title>
<link>http://www.gory.pun.pl/viewtopic.php?pid=76#p76</link>
<guid isPermaLink="false">76@http://www.gory.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[Kościelec<br />Tym razem&nbsp; zacznę od&nbsp; być może banalnego stwierdzenia, że w Tatrach tak naprawdę wszystkie trasy mogą sprawić źle przygotowanemu turyście problem. Widziałem już sytuację wzywania pomocy do turystki na polanie pod Kopieńcem, czy też na prostym odcinku w Dolinie Jaworzynki do osoby (w sandałach!) z grupy, którą prowadził przewodnik...<br />Wyprawa, na którą chcę zaprosić jest o tyle wspaniała, że szlak na Kościelec (2155m) jest dla początkujących, a pewnie i średnio zaawansowanych, szlakiem o walorach wspinaczkowych. A więc, wymagającym rozwagi, umiejętności znajdowania drogi w trudniejszym terenie, długim, ale jednocześnie, przy dobrej pogodzie, pozwalającym na bezproblemowe przejście.<br />Rozpocznijmy od Kużnic szlakiem przez Skupniów Upłaz. <br />Ładna, dość szybka (ok. 2 godz.), ciekawa widokowo trasa doprowadza nas do Przełęczy między Kopami, gdzie z prawej strony dołącza z dołu drugi szlak&nbsp; z Kuźnic przez Dolinę Jaworzynki. &quot;Zbiegamy&quot; dalej przez bujne w tym miejscu kosówki, obok szałasów i &quot;Betlejemki&quot; (obecnie ośrodek szkolenia PZA) w dół do usytuowanego na skraju lasu schroniska Murowaniec na Hali Gąsienicowej (1505 m). Już od pewnego czasu towarzyszy nam widok na przyciemnioną ścianę Małego Kościelca a z tyłu za nim Kościelca....<br />Zatłoczone o każdej niemal porze roku schronisko nie zachęca być może do biesiady, ale... szczerze radzę znaleźć sobie wolny skrawek by posilić się przed czekającym nas marszem. Nie jesteśmy przecież na wyścigach... a warto nacieszyć się widokami... uzupełnić braki wody (!)... Jeszcze do Czarnego Stawu Gąsienicowego towarzyszy nam spora grupa turystów (jakże często, o zgrozo, w nieodpowiednim obuwiu!). W dużej części wrócą oni tą samą drogą do Murowańca. Dzikie, poszarpane, niezapomniane otoczenie Czarnego Stawu przyciąga jak magnes. Trudno wyobrazić sobie, że jego głębokość sięga 51 metrów. <br />Z prawej strony góruje nad taflą stawu granitowa ściana piramidy Kościelca! Nasz cel... Serce bije mocniej, gdy patrzy się z dołu na to ponad 530 metrowe urwisko. Ruszamy!!!<br />Stąd 1.30 godz. ostro pod górę do przełęczy Karb(1853m). Po 15 minutach pierwsze &quot;zawroty głowy&quot; od przepysznych widoków w dół. Nie, przy ładnej pogodzie nie ma tu nic niebezpiecznego, ale... widoki, widoki, widoki... Po dalszych 20 -25 minutach (sporo czasu poświęciliśmy na podziwianie widoków) docieramy do przełęczy. I tu następny szok... Jesteśmy na wąskim pasie popękanych skał rozdzielającym Dolinę Gąsienicową na dwie części. W dole rozłożyła się południowo-wschodnia odnoga doliny z porozrzucanymi stawami krajobrazu polodowcowego. To następny punkt, w którym sporo osób rezygnuje z wejścia na Kościelec i... przechodzi Karb na drugą stronę wracając do schroniska.<br />I nie dziwmy się... ściana Kościelca wzbudza respekt. Cały czas towarzyszyć nam będzie cudowny widok na szlak i szeroka otaczająca nas panorama. Ale to dodatkowo musi wyzwolić w nas rozwagę i ostrożność. Całe szczęście , że pogoda sprzyja! W dalszej wspinaczce trzeba pamiętać aby nie &quot;stracić głowy&quot; i stale kontrolować szlak, wybierając właściwą drogę. Doświadczenie bardzo się tutaj przydaje! <br />Po około 1 godzinie nasz wysiłek zostaje nagrodzony. Potężna ściana Świnicy pojawia się jakby na wyciągnięcie ręki. Cudowna panorama...&nbsp; Och! Ach! Jej! ...słychać tylko głosy zachwytu tych co dotarli do wierzchołka. Pary dziękują sobie w uścisku! A później cisza... pełna kontemplacja...<br />Dalej już tylko (!?) ostrożne zejście do schroniska. Po około 8 - 9 godz. wracamy do Kuźnic tym razem przez Dolinę Jaworzynki. Zmęczeni... i szczęśliwi...]]></description>
<pubDate>Sobota 20 KwiecieĹ</pubDate>
<comments>Sobota 20 KwiecieĹ</comments>
</item>
</channel>
</rss>
